Z okazji tłustego czwartku kupiłem 120 pączków, których nie zjem i francuskie ciastko z nadzieniem jabłkowym, które uświetni przedpołudniową herbatę z sokiem malinowym. Pączkami się podzielę. Od wielu lat tak robię. Kiedy miałem jeszcze czas odwiedzałem rodzinę i przyjaciół i zaskakiwałem ich poranną słodkością. Jeździłem też po mieście i obdarowywałem bezdomnych i przechodniów obserwując jak z rezerwą przyjmują pączki, nie wiem, jakby bali się, że schowałem w nich truciznę, albo będę chciał coś w zamian. Tymczasem wystarczył mi uśmiech i reakcja, którą skrzętnie sobie zapamiętywałem. Bo uwielbiam obserwować ludzi i ich arcyciekawe reakcje i zachowania. Kiedy przed laty zaniedbałem tradycji, bo powaliła mnie choroba, to zdążyło mi się nawet odbierać telefony z pretensjami, że nie przyjechałem.

Bo gdy przyzwyczaisz ludzi, że tylko dajesz, często poczują się okradzeni, z czegoś, co nigdy nie było ich. 

Pączków nie jem. Kiedyś próbowałem, ale im bardziej „naturalne” tym bardziej mi się nimi odbijały. Ale słodkie lubię. Nie tylko od święta. Życie potrafi być gorzkie. A słodycz stanowi pewien mały aspekt ukochania siebie i nieodmawiania sobie drobnych dobroci. Brzmi trywialnie. Ale jeśli nie umiesz sobie podarować trochę czułości, trochę czasu na relaks, nigdy nie dasz sobie pozwolenia na WIELKIE SZCZĘŚCIE, które składa się przecież z wielu małych.

Nie mówiąc już, że jeśli nie pokochasz siebie, nie będziesz mógł obdarować miłością innych. Nie dasz czego nie masz.  

Więc słodkie jadłem, jem i będę jadł (choć pewnie powinienem ograniczyć), ale takie co mi smakuje, a nie, na które akurat wypada promocja.

Ciastko francuskie z nadzieniem jabłkowym dobrze mi się kojarzy. Parę lat temu włóczyliśmy się po Włoszech, jedząc po taniości, byleby dalej zajechać. Po tygodniu wyrósł nam przed oczami supermarket i obdarował pysznościami. I takiego smaku się nie zapomina. Takiego karnawału w ustach po tygodniu postu. Odwieczna wojna, która toczy się w nas na wielu frontach.

Ostatecznie można być dla siebie dobrym na wiele sposobów, ale jeśli nie mamy siły na nic więcej, dobre ciacho i herbata zrobią wystarczającą robotę. Bo to oznacza, że w całym tym zgiełku, znaleźliśmy czas dla siebie.

A to, przyznacie sami, całkiem niezły początek.